poniedziałek, 3 czerwca 2013

początek czerwca...



W kalendarzu jak wół - początek czerwca. Tymczasem termometr wskazuje 10-14 stopni i od tygodnia właściwie bez przerwy leje. Próbuję z Lalką spacerować, ale jest tak mokro i paskudnie, że szybko wracamy do domu. Dziś rozbierałyśmy się w wannie, takie ilości wody z nas spływały.
Jedyne zdjęcia robię z domu, przez szybę, bo boję się, że mi aparat zamoknie.
Oto jeden z najcieplejszych dni:


4 komentarze:

  1. A o Was nie mówią w naszych wiadomościach powodziowych?

    OdpowiedzUsuń
  2. no widzisz! jesteś sławna!
    Kup gustowne kalosze i lansuj się z Lalką :)

    OdpowiedzUsuń

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...