piątek, 11 kwietnia 2014

Matolki nie-w-Lipsku

Plan był taki, że ostatnie dwa tygodnie mieszkania w Lipsku będą pełne "pożegnalnych" postów opisujących nasze ulubione miejsca, zajęcia, architekturę. Ostatniego dnia marca miałam się ładnie pożegnać i zamknąć bloga.
I - jak wszystko w naszym życiu - poszło zupełnie nie tak, jak miało.

Najpierw padł mi komputer i musiałam się posiłkować starym rzęchem, z którego nie umiałam wydusić nawet polskich liter. Potem padł mi aparat i tym samym pozbawił mnie możliwości okraszenia tekstu zdjęciami. A potem zaczęło się sypać wszystko po kolei...
7 kwietnia DemOlka zaczęła chorować. Kilka dni potem dołączył do Niej Tolek. W między czasie przeprowadziliśmy się, ale zdrowiu dzieci to nie pomogło. Od 34 dni są na zmianę chorzy. DemOlka była w tym czasie 3 razy w szpitalach na ostrych dyżurach i 6 razy u lekarza. Tolek 2 razy u lekarza, raz był konsultowany "zdalnie", aż w końcu kilka dni temu dwylądował w szpitalu.
Dziś rano na FB umieściłam taki wpis:

Syn nasz uznał, że starczy szpitala i wychodzi do domu. 
Córka nasza stwierdziła, że (dokładnie) 34 dni chorowania dzieci to za mało i obudziła się z 39st. C. Pusty śmiech ogarnia mnie na myśl, że marzyły mi się po powrocie do PL treningi KRAV MAGI. Chwilowo oferuję królestwo za dwie godziny snu bez przerwy 


Dzieci chorują, zmieniliśmy mieszkanie, miasto, państwo, przeprowadzka za nami, powoli zaczynam wierzyć, że uda mi się kiedyś skończyć rozpakowywanie naszego dobytku. Minął miesiąc od Kiedy TaTolek wyjechał z Niemiec, a ja mam wrażenie, że minęło przynajmniej pół roku (jak patrzę w lustro to chyba z 10 lat mi w tym czasie przybyło)... a z blogiem jakoś ciężko się pożegnać. Okazuje się, że poranne pisanie weszło mi w nawyk, a w ciągu dnia "perełki życia polskiego" same pchają się w oczy i aż proszą o opisanie. No i pozostały mi wszystkie przygotowane, a niewykorzystane zdjęcia z Lipska, które błagają o chwilę uwagi... uległam. Przesuwam sobie deadline na koniec roku szkolnego.

mój ukochany (stricte) warszawski widok z okna, za którym tak bardzo tęskniłam wśród lipskich kamienic

1 komentarz:

  1. Bardzo teskniliśmy za Twoim pisaniem.
    Wierni fani: Kasia i Kuba

    OdpowiedzUsuń

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...