środa, 12 lutego 2014

niespodziewane odkrycie wiosny


Wczoraj nagle okazało się, że ciągłe pakowania, wyjazdy i stopniowa parcelacja naszego obecnego miejsca zamieszkania, powoduje ogromne emocje nawet u najmłodszego członka rodziny. I tak, zmęczona DemOlka zasnęła wpół zdania w trakcie spaceru. To się nie zdarza. Ona przestała sypiać w dzień już kilkanaście miesięcy temu. Jak zasypia w ciągu dnia, to albo jest bardzo chora, albo skrajnie zmęczona. Dzięki temu niespotykanemu zdarzeniu, zupełnie niespodziewanie podarowała mi półtorej godziny wyłącznie z Tolkiem, którego akurat odbierałyśmy ze szkoły. Zamiast wracać do domu między młotem (zmęczoną DamOlką), a kowadłem (jeszcze bardziej zmęczonym po szkole Tolkiem), wolniutko poszłam w kierunku parku, tocząc z Synem ożywione rozmowy i zachwycając się każdym napotkanych krzaczkiem, uschłym badylem i obłoczkiem na niebie (tak, Tolek to potrafi!!).


I jeszcze bardziej niespodziewanie odkryliśmy wiosnę! Okazuje się, że cały park aż kipi potrzebą zakwitnięcia, wykiełkowania i rozwinięcia się. Pierwszy zielony paproch wychylający się spod zeschłych liści przywitaliśmy okrzykami niedowierzania i radości, drugiego szukaliśmy przez dobrą chwilę, a potem wpadliśmy między całe łąki małych listków. Pojawił się już nawet smrodek dymki, (o którym pisałam już rok temu), który otacza Lipsk wiosną. Powodują go zielone roślinki, które z daleka wyglądają jak konwalie, ale nie kwitną. Nie wiemy co to jest. Ci odważniejsi jedzą to na kanapkach (Tolek dostał do spróbowania w szkole).


Tolek "zdobywał" każdy okoliczny konar, zbierał korę, rzucał patykami w gałęzie i szalał z radości, że może słuchać i być słuchanym bez ciągłych wtrętów młodszej siostry. Ja napawałam się (względną) ciszą i radością przebywania z Synem. Niesamowicie jest mieć dwoje dzieci. Wspaniale jest też móc czasem pobyć tylko z jednym z nich.




1 komentarz:

  1. Ta roslina, o ktorej piszesz to czosnek niedzwiedzi. Tak mysle, z opisu. Swietnie nadaje sie na domowe pesto, co roku zbieramy go w parku, moczymy w wannie i robimy pesto na zapas. Pozdrawiam i zycze udanej logistycznie przeprowadzki.

    OdpowiedzUsuń

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...