piątek, 17 stycznia 2014

skype

Lala przeżyła na emigracji dokładnie połowę swojego życia; Tolek - 1/3. Lala na razie niechętnie mówi w jakimkolwiek języku. Poza zdecydowanym "nie" posługuje się onomatopejami i bardzo rozbudowaną pantomimą. Taki sposób komunikacji zupełnie wystarcza Jej niezależnie od narodowości "rozmówcy". Ku mojemu zdziwieniu na polecenia, bądź pytania wydane przez kogoś w Tolkowej szkole po angielsku, Lala reaguje sensownie. Na polski na ogół reaguje asertywnością, ale powodem jest Jej charakterek, a nie brak zrozumienia.
Tolek mówi (oczywiście) po polsku i ma teraz ogromny skok rozwojowy jeśli chodzi o angielski. Gramatyka kuleje, ale zasób słów rośnie Mu w takim tempie, że niedługo będę się musiała zacząć douczać, żeby zrozumieć wszystkie żarty i wiersze, które wymyśla moje dziecko. Tolek zapiera się, że po niemiecku nic nie rozumie. Tylko co i raz wybucha nagle śmiechem na ulicy ("bo Ci co nas mijali, mamo, opowiadali śmieszne rzeczy"), dziwi się na placu zabaw ("wiesz, mamo, ta mała dziewczynka, co bawi się ze swoim tatą, strasznie przekręca słowa. Aż trudno ją zrozumieć"), albo przejmuje stery w swoje ręce kiedy wchodzimy do sklepu ("wiesz, lepiej ja powiem, to szybciej stąd wyjdziemy").

Wigilia 2013, wspólnie śpiewamy "sto lat" Babci Ewci

Okazuje się, że mimo tego, że w domu rozmawiamy tylko w języku polskim, trzeba się solidnie napracować, żeby dzieci nie zaczęły się uwsteczniać. Rozmawiam ze znajomymi mamami i wszystkie tak samo walczymy, żeby dzieci czytały po polsku, oglądały polskie bajki, żeby nie mieszały języków w trakcie rozmowy - szczególnie o szkole łatwiej opowiadać w języku, w którym "rzecz się działa". Mocno się też zdziwiłam, kiedy moja małomówna Córeczka wykrzyknęła "the moon"!!! wskazując gwałtownie rączką za okno...
Kontakt w rodziną i przyjaciółmi jest po prostu nie do zastąpienia. Żeby nie wiem ile bajek, słuchowisk i książek słuchać, czytać i oglądać, to (jednak) z rodziną najlepiej i to nie tylko na zdjęciu. I tu wkracza skype. Niby nic, niby komputer, niby gadżet; tymczasem wszystkie urodziny, imieniny, Święta i Ważne Sprawy omawiane są właśnie za pośrednictwem skypa z kamerką. Dzieciaki widzą Dziadków, Dziadkowie zachwycają się Tolkami. Lala przesyła buziaki i macha rączką, Tolek onieśmielony gada głównie głupoty, ale wzruszenie wszystkich jest zupełnie prawdziwe. Dodatkowo Tolek przy pomocy skypa BAWI SIĘ ze swoim najlepszym przyjacielem z Polski. Chłopaki siadają - każdy w swoim domu, przed komputerem, zamykają drzwi, żeby nikt nie podglądał i nie podsłuchiwał i zaczyna się... grają w karty, bawią się lego (każdy ze swoimi budowlami, swoimi ludzikami, po swojej stronie monitora), opowiadają sobie tajemnice, skarżą się na młodsze siostry, a ostatnio - wspólnie rozpaczają nad transferem Lewandowskiego... Dzięki temu kiedy przyjeżdżamy do Polski obaj czują, jakby niedawno się widzieli. Są na bieżąco ze swoimi problemami i po prostu kontynuują zabawy rozpoczęte przez skypa.
Nie lubię techniki, zwalczam komputery w domu, odpędzam od gadżetów. Ale są takie momenty, kiedy spuszczam głowę pokonana i cieszę się, że odległość jest coraz mniejszą przeszkodą w utrzymywaniu bliskich kontaktów.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...