wtorek, 14 stycznia 2014

dom bez duszy

Kilka dni temu wyjechały książki. Jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam, jeszcze co chwila sięgam, żeby coś sprawdzić, coś doczytać, coś zobaczyć, a tu już kolejne zmiany następują. Przez nasz dom zaczyna się przewijać sznur obcych ludzi - ktoś zabiera szafkę, ktoś kupuje biurko, ktoś ogląda mieszkanie, a ktoś je pokazuje. Stoją, oglądają, rozmawiają, kiwają głowami, nic nie rozumiem i sama czuję się trochę jak dodatkowy, zawadzający przedmiot w tym przypadkowym lokalu.
Rozpaczliwie staram się pozbierać resztki tego, to co tworzy "dom" i dać dzieciom namiastkę normalności. Tolek niby rozumie, ale dziś broda Mu się lekko zatrzęsła, kiedy okazało się, że musi opróżnić kolejną szafkę, na której dwa dni temu pieczołowicie poustawiał wszystkie zestawy lego. Lala nic nie rozumie i widać to codziennie po tym, jak coraz trudniej Jej się zasypia, jak coraz łatwiej się denerwuje i "gubi" w otaczającym Ją chaosie.
Nie ma wyjścia. Nagrodą będzie spokojne życie w dobrym miejscu, musimy tylko przetrwać nadchodzące miesiące.

4 komentarze:

  1. Nie wiem o co chodzi, ale trzymam kciuki i pozdrawiam rowniez z emigracji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie wiem ale zakładam, że przeprowadzka ale czy powrót do PL? Tak czy siak powodzenia, za długo w jednym miejscu też nie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, wracamy do Polski. Dziękuję za kciuki.

    OdpowiedzUsuń

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...