piątek, 24 stycznia 2014

coś słodkiego


Przyszła śnieżna, piękna zima. Za oknem biało, na termometrze -2,5 st. Ideał. Tymczasem Lala i MaTolek twardo siedzą uwięzione w mieszkaniu i chorobie. W ramach urozmaicania życia postanowiłam poeksperymentować w kuchni. A ponieważ alergie całej rodziny plus nietolerancja sorbitolu Tolka mocno uszczupliła zakres możliwości, to wymyślenie czegoś ciekawego, smacznego i choć trochę zdrowego, stało się sporym wyzwaniem jak na MaTolkowe możliwości. Nie ma się bowiem co oszukiwać - zwinnej kucharki nigdy ze mnie nie będzie.
Potwierdzenie przyszło dosyć szybko, w postaci męskiej części rodziny, która wróciła na obiad - choć bardzo nadrabiali minami -wyraźnie było widać jak zielona soczewica staje im w gardłach, zapiera się tam i za jasną Anielkę nie chce się dać przełknąć. Panowie są twardzi i przyzwyczajeni do MaTolkowych poczynań kuchennych, więc wytrwali, obiad w końcu przełknęli, a MaTolek z duszą na ramieniu zaproponowała deser: plasterki banana połączone masłem migdałowym w gorzkiej czekoladzie. Robiłam to tym bardziej niepewnie, że - jak dosyć często - forma podania nie do końca odpowiadała moim założeniom: miało być równiutko i pięknie, a wyszło... jak zawsze.
TaTolek nie lubi słodyczy, a po soczewicy na tysięczny sposób wyraźnie obawiał się dalszych doświadczeń, za to Tolek i DemOlka stworzyli tandem doskonały: Tolek zajadał "koreczki" aż się uszy trzęsły, a DemOlka starannie wylizywała po Nim wykałaczki oraz czekoladę, która spłynęła na papier. MaTolka była samowystarczalna i zjadała wszystko.


I choć wiem, że "dawniej człowiek jadł, żeby żyć" a teraz "żyje, żeby jeść" i wiem też, że słodycze nie powinny być nagrodą, pocieszajką, polepszaczem humoru ani antidotum na smutki i choroby, to nie da się ukryć, że humory nam się po tym deserze poprawiły, a energii do dalszego siedzenia w domu wyraźnie przybyło. Małe, a cieszy.

1 komentarz:

  1. Jak dla mnie bardzo apetyczne. luuubię wsystko co wygląda czekoladowo :)

    OdpowiedzUsuń

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...