środa, 18 grudnia 2013

Lipsk w środku grudnia


Na urodę, pogodę i położenie Lipska narzekałam wielokrotnie. Przywykłam do myśli, że mi się tu nie podoba i że jest to jedno z wielu miejsc, w których przez jakiś czas będę żyć, ale wcale nie muszę go kochać. Ale kiedy w połowie grudnia świeci piękne słońce, na trawnikach pyszni się soczyście zielona trawa, termometr wskazuje 8 stopni (na plusie!!), a ludzie zrzucają kurtki i chodzą w bluzach, to nawet Lipsk zaczyna mi się podobać.


Jak się dobrze przypatrzeć, to prawie na środku tego zdjęcia (a jednocześnie w środku miasta) stoi sobie czapla siwa i leniwie nóżką kiwa. Ostatnio prawie codziennie spotykamy czaple w najbliższej okolicy domu. Ciekawe co im kazało wybrać właśnie to miejsce na... postój? czy osiedlenie się? 


Z racji obecności BabcioTolki chodzimy na dłuższe spacery niż zwykle. Mam komfort psychiczny, że nawet, jakby DemOlka włączyła syrenę alarmową, to ja Ją mogę wziąć na ręce, BabcioTolka zajmie się wózkiem i jakoś do domu wrócimy. Dzięki temu wczoraj poszłyśmy na czterogodzinny spacer. Pokręciłyśmy się po moim ulubionym parku, przeszłyśmy całą starówkę wzdłuż i wszerz. Założenie było takie, że Lala zaśnie zaraz po starcie i będzie cisza i spokój. Wyszło... jak zawsze, ale Mała i tak była dzielna i wydawała się być zadowolona z wycieczki. Był czas na podziwianie widoków, bieganie po trawie, obserwowanie czapli (tak, tak!), a nawet na spacerowanie po Targu Bożonarodzeniowym (który jednak wygląda śmiesznie przy takiej temperaturze i przywodzi na myśl Boże Narodzenie na południu Europy).


Tylko wracać musiałyśmy kurcagolpkiem, bo się MaTolkowi zegarek wskazówkowy pomylił i przez moment obawiałam się czy zdążymy odebrać Tolka przed zamknięciem szkoły. Na miejscu okazało się, że jednak pomyliło mi się jak zerkałam drugi raz i nie trzeba się było spieszyć.


Do takiego doszłam wniosku: jakby w Lipsku wszyscy mówili po polsku, albo chociaż po angielsku, to mogłoby tu być bardzo fajnie. A jakby w grudniu zawsze była taka pogoda, to - mimo mojej miłości do śniegu - szybko bym się do tego przyzwyczaiła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...