środa, 13 listopada 2013

lipskie psy

maj 2010, Zico

Ponoć w Niemczech wszystkie psy powinny chodzić na smyczy. Jest też obowiązek sprzątania po swoich czworonożnych potworach na chodnikach... Co nie zmienia faktu, że na spacerach trzeba się mocno rozglądać, żeby się nie przejechać na niespodziankach, na które można nadepnąć w absolutnie każdym miejscu na chodniku (o dziwo, jakoś na trawnikach, w parkach, leży mniej tego towaru).
Nie zmienia to również faktu, że ciężko uświadczyć psa na sznurku. Biegają samopas wszem i wobec, wbiegając pod koła rowerów, ludziom pod nogi, albo radośnie lecąc na spotkanie z innym czworonogiem. Nie raz widziałam duety: właściciela psa zasuwającego na rowerze, po ścieżce rowerowej biegnącej skrajem jezdni i lecącego na łeb na szyję psa, zasuwającego po chodniku (po drugiej stronie zaparkowanych aut). I za każdym razem się dziwię jak te psy nie wpadają pod samochody dojeżdżające z poprzecznych ulic. Hamują (psy) przed jezdnią i rozglądają się, po czym doganiają (chodnikiem) właściciela, który równo pedałuje, nie zwracając uwagi na "dueciarza".
Nauczeni warszawskim zwyczajem* nie raz przystawaliśmy, żeby uniknąć znalezienia się z dziećmi w środku jatki między dwoma/trzema/czterema sporymi psami, które nagle wylatują na siebie z krzaków w pobliskim parku. Psy się jeżą, obwąchują i... zaczynają bawić się jak szalone. Tym czasem psiarze nawet nie podchodzą, nie zagadują się, tylko każdy czeka tam, gdzie stał, kiedy doszło do spotkania, na pełnym luzie. Psy się bawią, zawołane - wracają do panów i odchodzą (każdy w swoją stroną) wybiegane i radosne. Jak to możliwe? Czy wszystkie psy i właściciele przechodzą tu przymusowe szkolenia? Czy mają geny inne? W Wa-wie nie raz i nie sto razy widziałam jak psy po pierwszym obwąchaniu atakują się wzajemnie, gryzą, rzucają na siebie i robią dużo warkotu i zamieszania. Tu - mooooże raz. Czym się różnimy? i czy to my-psiarze czy psy?

I jeszcze jedno - prawie nie ma tu psów rasowych. Zdecydowanie przeważają mieszańce wszelakiej maści i wielkości.

*nie twierdzę, oczywiście, że wszystkie psy w Polsce ruszają na siebie w warkotem/zębami; ale kto nie widział chociaż raz takiej akcji w Wa-wie, niech pierwszy rzuci kamieniem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...