środa, 2 października 2013

lipska budowa

Co i raz dzwoni do mnie Mama i mówi, że czytała/słyszała artykuł/audycję o tym, jak Niemcy sobie świetnie radzą ekonomicznie w obliczu światowego kryzysu, jakie rozwiązania stosują, czego unikają, itd. Trochę w tle tych doniesień pozostają artykuły dotyczące ogromnej przepaści, która wciąż dzieli byłe NRD od RFN oraz ilości pieniędzy, które zachód pakuje we wschód, żeby te różnice wyrównać. Lipsk leży w niezłym miejscu: jest na wschodzie, w Saksonii, a tu - pieniądze płyną szerokim strumieniem. Jak okiem sięgnąć widać dźwigi, prace remontowe, budowlane, naprawy wszystkie i wszystkiego. Jasne, wciąż w koło straszą rudery i budynki takie, że bałabym się koło nich przejść (zadziwia mnie czasem w czym ludzie tu mieszkają - dla mnie wygląda to, jakby w każdej chwili mogło się zawalić). Jeden taki budynas mieliśmy do niedawna w bezpośrednim sąsiedztwie. Aż tu nagle zaroiło się, zakurzyło, wjechały kopary, dźwigi, tłum ludzi i dom legł w gruzach.

 najpierw pokroili budynek na równe części

 
 potem burzyli część po części

 na bieżąco usuwali gruz

 aż został tylko "kadłubek", który stoi do dziś (miesiąc potem)

 dziwnie wyglądały takie rozprute na pół mieszkania

 trochę jak w PL, jeden pracuje, czterech nadzoruje ;)


Została kupa gruzu i "kadłubek", który trzyma się dzielnie i straszy powyrywanymi drzwiami i kłapiącymi oknami. Ma u powstać piękna, nowoczesna kamienica. Ciekawe jak wkomponuje się w XIX-wieczne zabudowania, które go będą otaczać. 
Dla dzieci najciekawsza część już minęła - tj. hałasy, walenia, sypiący się dom i warczące ciężarówy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...