wtorek, 24 września 2013

jak drzewo stało się szatngą, a pieniek hantlami


 Z lekkim poślizgiem czasowym, ale jednak... aparat odnaleziony, niedziela pozostała więc udokumentowana.
Od pewnego czasu tak mamy, że niezależnie od planów, weekendowe wyjścia kończą się dwojako - jedziem i/lub sportem. Plan był taki: spacer do parku, rodzice rozmawiają, a dzieci zbierają patyki, kasztany i skaczą po kałużach. Tymczasem zanim jeszcze na dobre doszliśmy do parku, wylądowalismy w naszej ulubionej restauracji: meksykańskiej, w Lipsku, prowadzonej przez Polaków. Dzieciaki szalały, rodzice się posilali.


I właściwie po niedzielnym obiadku w knajpce możnaby zakończyć spacer i wrócić do domu. A wyszło... jak zawsze. Przez chwilę rzeczywiście było łażenie po krzakach, badanie szałasów i zbieranie skarbów jesiennych.


Ale szybko przekształciło się to w ścieżkę zdrowia. Tak sobie myślę, że to jakieś skrzywienie MaTOlkowe, że drzewo staje się sztangą, pieniek - hantlami, a miaskownica - matą. Właściwie nie ma tego, co by zawsze inicjował taką właśnie formę spędzania czasu. Jakoś tak samo wychodzi - tym razem to Tolek wyciągnął pieniek spomiędzy krzaków i zaczął rzuty młotem, a potem "samo poszło" - podnoszenie ciężarów, wykroki z obciążeniem, biegi...

mistrz drugiego planu, czyli wykroki Lalki z kasztanami w roli obciążenia

I jak już miałam nadzieję, że spacer powoli dobiega końca, to zaatakował nas plac zabaw - z małą ilością zabawek, ale to właśnie to, co było małym MaTOlkom potrzebne. Towarzystwo rzuciło się na drążki, w piach, na drabinki i zaczęło trenowanie rzeczy różnych. Patrzyłam na moją małpia rodzinę z dużą zazdrością. Niestety, sama "przegięłam"w zeszłym tygodniu. Zapomniałam na chwilę ile mam lat i moje gnaty boleśnie mi o tym przypomniały. Teraz z całych sił wbijałam nogi w ziemię, żeby do końca się wykurować. 

 najpierw dyskutowali co, kto ma robić; potem zaczęli próby


Poszaleli, poskakali (na końcu był konkurs w skokach w dal), pobiegali po lesie. Jak dzieci wracają z takimi minami do domu, to wiem, że spacer można uznać za udany. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...