czwartek, 29 sierpnia 2013

zezwierzęcone dzieci


Chodzenie naszego Syna do szkoły międzynarodowej powoduje czasem śmieszne sytuacje. Wczoraj Tolek pomaszerował na lekcje w starej koszulce, którą kilka lat temu odziedziczył po starszym bracie. Koszulka "turystyczna" przywieziona z jakichś wakacji, a może podarowana przez kogoś. Ani szczególnie piękna, ani kolorowa - zwykły ciuch z tygrysem i jakimiś wschodnimi literami, co do których nie umiemy nawet powiedzieć czy rzeczywiście takowe istnieją.
Tolek grał właśnie w piłkę w koreańskim kolegą, kiedy ten podleciał i stwierdził, że koszulka jest "really cool". Okazuje się, że Tolek nosi na klacie przysłowie koreańskie, coś w rodzaju "źli ludzie będą zjedzeni przez tygrysa" - że to niby ten Tolek takim groźnym tygrysem jest, co walczy ze złem.
Warto wiedzieć.
Tak więc mam syna tygrysa i córkę... pieska. Lala porusza się głównie na czworaka, szczeka, wyje, liże wszystkich po nogach i pije tylko z miski postawionej na podłodze. Ciekawe kiedy zacznie aportować i siusiać z nogą podniesioną do góry. Obstawiam, że to tylko kwestia czasu.
Ciekawe jest życie MaTolka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...