poniedziałek, 10 czerwca 2013

list


Niedawno ktoś mi powiedział, że kiedyś kalendarz można było ustawiać według moich imprez urodzinowych i imieninowych. To było naprawdę bardzo dawno temu i już zupełnie o tym zapomniałam. To było w czasach, kiedy zupełnie nie mogłam zrozumieć jak ludzie mogą zapominać o "swoim dniu". Teraz o moich urodzinach pamiętają nieliczni, o imieninach prawie nikt, a ja sama - jak się dziś w nocy okazało - muszę się dobrze skupić na liczeniu, żeby nie pomylić swojego wieku.
I między innymi dlatego "rozłożyło mnie dziś na łopatki", kiedy zziajana (po wbieganiu na piąte piętro)  pani listonosz wręczyła mi paczuszkę. A w środku skarby prawdziwe: książkę i PAPIEROWY LIST.
Dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...