czwartek, 2 maja 2013

Vappu


 Helsinki, Vappu 2006

Pierwszy maja to w Finlandii Vapuu - mieszanka świętowania wiosny, radości studenckiej i nowoczesnego karnawału.
W Helsinkach stoi sobie posąg Havis Amanda, któremu o 6:00 zakładana jest biała czapka. To tradycja, sięgająca roku 1932. Swoje "oczapkowane" posągi ma większość fińskich miast. Tego dnia - zwykle wyciszeni i i zdystansowanie Finowie - nabierają humorów karnawałowych. W górę lecą balony, wszędzie pojawiają się się kwietne ozdoby, a Finowie wznoszą tosaty nawet z zupełnie przypadkowymi osobami na ulicy (w żadnen inny dzień w Finlandii się to nie zdarza, spontaniczność nie leży w fińskich charakterach). Balonowo-kwiatowe ozdoby pojawiają się nawet, jeśli w koło jeszcze leży śnieg, co czasem się zdarza (nasze obchody vapuu w roku 2006 nie poszły zgodnie z planem własnie dlatego, że nasze piknikowe miejsce było skute lodem).

 Helsinki, Vappu 2007

 Helsinki, Vappu 2007

 Helsinki, Vappu 2006

 Helsinki, Vappu 2006

Następny dzień to czas rodzinnych pikników, siedzenia w knajpkach i raczenia się pysznościami. Tradycyjny posiłek dnia majowego to coś w rodzaju ciasteczek, zwanych tippaleipä, podawanych z domowym, bezalkoholowym miodem pitnym sima (ani jednego, ani drugiego nigdy w Finlandii nie widziałam). Dla nas Vapuu było czasem spacerów, piknikowania nad morzem i marznięcia na pierwszym, wiosennym słońcu, do którego wystawiają się wytęsknione bladziochy.

Tyle wiem o fińskich obchodach - części dowiedzieliśmy się od znajomych w czasie, kiedy mieszkaliśmy w Espoo, część wyczytaliśmy (tam wszystko jest wersji anglojęzycznej), część informacji dostaliśmy mailem, żebyćmy dobrze wiedzieli co nas może spotkać (uśmiechającyh się do obcych Fin to naprawdę gratka i mógłby solidnie zaskoczyć bez stosownego uprzedzenia i wyjaśnienia ;) ).
Wczoraj był 1 maja i spędzaliśmy go w Lipsku. Co wiem na temat tego dnia tutaj? Nic. Może nie ma żadnych specjalnych obchodów, może są, ale trzeba znać niemiecki, a może za mało szukaliśmy.

Finlandia, choć nie leży dużo dalej od Warszawy niż Lipsk, jest egzotyczna - inna i (czasem nieznośnie) nieznana. Lipsk jest na tyle blisko, żeby nie miał szans właściwie niczym zaskoczyć, a na tyle daleko, żeby nie czuć się jak u siebie. Ciężko mu będzie nas oczarować.


3 komentarze:

  1. a myslalem ze w lipsku tradycja vappu to skrecanie szaf przez caly dzien.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiewa ostro znięchęceniem do Lipska. Jest aż tak źle?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bywa różnie. Ale będzie dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...