poniedziałek, 27 maja 2013

jak Tolek został komunistą

Historia nad wyraz to krótka. Jesienią dowiedzieliśmy, że nie ma szans na komunię w Polsce. Tu nie chciałam - przygotowanie po niemiecku mijało się z celem.
Wiosną okazało się, że jednak jest taka możliwość. Pomogła nam polska szkoła Tolka, do której to szkoły mam coraz większy szacunek. Złożyliśmy oficjalne podanie w szkole lipskiej z prośbą o tygodniowe zwolnienia Tolka z lekcji, TaTolek był nawet na specjalnym spotkaniu z dyrekcją. Udało się. W Wa-wie Tolek wpadł w wir przygotowań, prób, modlitw i spotkań z kumplami ze starej szkoły.
Jak na nas - poszło wyjątkowo gładko. Anomalie były dwie. Najpierw Tolkowa Babcia w akcie protestu przedkomunijnego runęła jak długa ze schodów i prawie od razu wskoczyła w gips. Druga (anomalia, nie babacia) wystąpiła w trakcie spowiedzi i raczej nie zdradzę tajemnicy tejże, jak opiszę przygodę syna.
Otóż była spowiedź, wszystkie dzieci stały w kolejce. Przyszła pora Tolka, a On nic - stoi, patrzy, rozgląda się, strzela miny. W końcu klęknął. Po chwili wstał. TaTolek pyta jak było, a dziecko : hm... ksiądz zasnął. Czekałem i się rozglądałem co mam robić. Obudził się, zawołał mnie, klęknąłem. Zacząłem mówić, a On nic - no to pytam "haloo? słyszy mnie pan?? proszę pana?!". A On nic, to skończyłem grzechy i poszedłem. Pokuty nie mam". Poszłam do pana od religii, razem Antkowi wytłumaczyliśmy co i jak. Ale radość (wszystkich) była spora.


Na samej komunii stanowiliśmy barwną grupę: Mama w gipsie, o kulach, Teściowa ze swoim 38kg ciałem i siostra Teściowej silnie kulejąca, wsparta o Teściową, też ważąca pewnie ze 40kg. Ostatnią, która próbowała nie dopuścić do skomunizowania brata była Lalka, która rozdarła się w momencie komunii tak, że TaTolek musiał z Nią wyjść z kościoła, bo nie było nic słychać. Ryk był, bo chciała do komunii z bratem iść.
A Tolek?  Jak to Tolek. Porozciągał w kościele kark, potańczył i już było po wszystkim.


W ogóle to w Warszawie było super, ale tydzień gotowania, objeżdżania urzędów, dentystów i szykowania komunii wykończył nas fizycznie. Teraz spokojnie odpoczywamy i odsypiamy.

1 komentarz:

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...