środa, 8 maja 2013

100% refundacji


100% refundacji leków dla dzieci to jedno z największych błogosławieństw, jakie nas tu spotkały. Nasze dzieci to alergicy. Potężni alergicy. Duszą się, prychają, kichają, ronią łzy z czerwonych oczu i rozdrapują sobie swędzącą skórę do krwi. Nie dziwię się im. Też mam alergię i dostaję szału.
Ponieważ kapryśna wiosna wybuchła nagle i zakwitła wszystkim na raz, to wszyscy razem uczulamy się na potęgę. W takich momentach moja prywatna apteka domowa szybko pustoszeje i trzeba iść do lekarza. W zeszłym tygodniu nadszedł czas zakupów medycznych. TaTolek, który wpuszczał mnie do domu po zakupach spytał czy obrabowałam aptekę. Oto jednorazowa dostawa, która starcza naszym dzieciom na niecały miesiąc - coś do łykania, coć do wdychania, coś do nosa, coś do oka, coś do smarowanie, itd., itp. pomnożyć przez dwójkę latorośli.


Zobaczyłam cenę tego najmniejszego pudełeczka, żółto-białej maści. "Normalnie" kosztuje 50E.
Jak to cudownie, że mieszkamy w Niemczech.


1 komentarz:

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...