wtorek, 16 kwietnia 2013

brakosiła

Po pierwsze: przeczytałam o Bostonie i opadło mi wszystko, co mogło. W złym kierunku idzie Świat, że tak banalnie podsumuję.
Po drugie: wczoraj na dworze było 22 st. C. Super. Tyle, że w domu zrobiło się 26st. I spadło (do 22 st.) dopiero po 21:00. To już nie takie super. Atmosfera szybko się zagęszcza, jak trzeba walczyć o każdy oddech. Z lekkim przerażeniem zaczęlismy myśleć o lecie i upałach. Czyżbysmy zaserwowali sobie domową saunę bez termostatu na dodatek?? To by dopiero była interesująca odmiana o zeszłorocznych przebojach z piekarnią!!
Po trzecie: alergia zaatakowała nas z niespotykanym impetem (a miałao być tak pięknie). Tolkowi leje się z oczu, nosa, sińce ma na pól twarzy i jest tak osłabiony, że widać, że każdy ruch kosztuje Go mnóstwo wysiłku. Lala pokryła się trwałym rumieńcem na twarzy, który złazi razem ze skórą. Mnie wszystko swędzi, drapie i szczypie tak, że bez kija lepiej nie podchodzić...

Na wiosnę się doczekaliśmy, wczoraj ją przeżyliśmy i poprosimy o następną porę roku. Może w końcu trafimy na jakąś, co nie będzie nas wykańczała. ;)

5 komentarzy:

  1. za cieplo. zle
    za zimno. zle
    za jasno. zle
    za ciemno. zle

    kobiety jak te kwiaty, kto zonaty ten wie.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Boston - brak słów:(
    A reszta - Ty marudo!!!:))

    OdpowiedzUsuń
  3. http://www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I

    OdpowiedzUsuń
  4. ojojoj, to już sobie spokojnie pomarudzić nie można?!

    OdpowiedzUsuń

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...