środa, 26 września 2012

szczupły jak lipszczanin

Lipszczanie są szczupli! Nie chudzi, nie zasuszeni, tylko "szczupli sportem". Myślę sobie, że to w dużej mierze to zasługa wszechobecnych rowerów i kajaków. Ale także liczba biegaczy wskazuje, że są po prostu przyzwyczajeni do zdrowego trybu życia.
TaTolek, który regularnie odwiedza różne siłownie, też ma swoje spostrzeżenia. W Polsce przeciętny "paker" robi biceps i klatę. Potem taki mistrz z kurzym udkiem i chudą łydką zasuwa po ulicy, dumnie prężąc tors. Tutaj jest inaczej. Wszyscy trenują plecy. Dzięki temu chodzą prosto, ręce nie odstają im nienaturalnie, a muskulatura rozwija się równomiernie.
Nie, nie jestem fanką nordyckiego typu urody, ale miło popatrzeć na wysportowane, ładnie umięśnione ciała płci obojga.
Przy okazji zdałam sobie sprawę jak warszawiacy roztyli się na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. I że ja niespecjalnie przeciwstawiałam się tej tendencji. Teraz więc pedałuję, chodzę, ćwiczę i... czekam, aż ktoś weźmie mnie za lipszczankę. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wolna jak matka

A to Ci dopiero!!! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam to szczęście - jestem sama w domu. SAMA! Na cały dzień! Tolek załatwia swoje sprawy, M...